Wywiad z prezesem SVANTEK
Konferencje to sposobność do cennych spotkań. Na OSA2025 w Szczyrku szybko okazało się, że mówimy podobnym językiem z zespołem Svantek. Choć działamy w różnych obszarach akustyki, łączy nas zaskakująco wiele: rodzinne korzenie firm, konsekwentne stawianie na wysoką jakość oraz przekonanie, że w biznesie najważniejsze są dobre, długofalowe relacje.
Jest jeszcze jeden wspólny mianownik – rzetelne badania in-situ. Bo zarówno przy projektowaniu urządzeń pomiarowych, jak i przy budowie ekranów akustycznych, kluczowe jest jedno pytanie: czy to naprawdę działa? Bez pomiarów wykonanych przed realizacją, w jej trakcie i po zakończeniu, trudno mówić o wiedzy – zostają tylko założenia.
O tym, dlaczego precyzyjne pomiary w terenie mają dziś fundamentalne znaczenie, jak buduje się globalną markę technologiczną i co łączy akustykę z odpowiedzialnością za przestrzeń, rozmawiamy z Prezesem firmy Svantek, Bartłomiejem Barwiczem. Zapraszamy do lektury.
Gratulujemy udziału w ostatniej misji kosmicznej na ISS (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej). Współudział w tego typu przełomowych wydarzeniach jest potwierdzeniem Państwa pozycji wśród liderów technologii. Jak to się stało, że Państwa urządzenia poleciały w kosmos?
Bardzo dziękuję, rzeczywiście było to dla nas bardzo ważne wydarzenie i jest ono potwierdzeniem jakości naszej technologii zarówno dla nas samych jak i dla rynku. Nasza historia z kosmosem zaczęła się w 2016 roku trochę bez naszego udziału. NASA kupiło nasz produkt od naszego dystrybutora w USA i zaczęło jego testy, a potem stosowanie na ISS. Dopiero później, w efekcie tego zakupu, pojawił się bezpośredni kontakt ze strony NASA i nawiązanie regularnej współpracy. Kiedy w ramach przygotowań do polskiej misji IGNIS, Europejska Agencja Kosmiczna rozpoczęła nabór na projekty badawczo-naukowe stwierdziliśmy, że to duża szansa, żeby nie tylko wysłać kolejne nasze produkty w kosmos, ale też być blisko całego procesu przygotowania eksperymentu i certyfikacji produktu do lotu w kosmos. Więc się zgłosiliśmy i dostaliśmy tę szansę.
Svantek to dziś światowa marka, ale początkowo musieliście przekonywać rynek do polskiej technologii. Jak udało się Wam zbudować reputację lidera akustyki wśród globalnych producentów i co było przełomem?
Zaistnienie na światowym rynku było zdecydowanie ogromnym wyzwaniem, szczególnie dla firmy technologicznej, która powstała w latach 90’ w Polsce, która niekoniecznie kojarzyła się z innowacyjnością technologiczną. Dochodzenie do naszej dzisiejszej pozycji na świecie trwało 35 lat i składało się raczej z wielu małych kroków i przełomów, a nie z jednego przełomowego wydarzenia. Bardzo istotnym czynnikiem, który na pewno przyczynił się do sukcesu było to, że od samego początku chcieliśmy mieć najlepsze i najbardziej innowacyjne produkty na świecie, i to się udało. A, ta filozofia jest cały czas pielęgnowana i utrzymywana. Drugim kluczowym czynnikiem było systematyczne i wytrwałe budowanie globalnej sieci dystrybucji, która dziś jest naszą ogromną siłą. Dziś nasze produkty z Polski są dostępne praktycznie w każdym rozwiniętym lub rozwijającym się kraju świata.
Co Pana najbardziej wciągnęło w świat akustyki? Z boku urządzenia, które produkujecie i sprzedajecie, wyglądają jak bardzo precyzyjna technologia, a jednak każdy, kto z Wami rozmawia, wyczuwa w tym pasję…
Cieszę się, że da się do wyczuć również na zewnątrz. Firmę Svantek wymyślił i założył mój ojciec, i od najmłodszych lat projektowanie mierników poziomu dźwięku i drgań mi towarzyszyło. Pamiętam jak kilka przełomowych dla rynku produktów mój ojciec rysował ołówkiem na kartce trzymając mnie na kolanach. To na pewno miało na mnie duży wpływ. Jednak na dobre wciągnąłem się i zainteresowałem akustyką dopiero po rozpoczęciu pełnoetatowej pracy w firmie. Mnogość ciekawych zastosowań naszych urządzeń i waga pomiarów dźwięku i drgań dla naszego zdrowia, i komfortu oraz dla funkcjonowania i rozwoju naszej infrastruktury, okazała się zdecydowanie większa niż kiedykolwiek przypuszczałem.
Jakie rozwiązania techniczne są dziś najskuteczniejsze przy pomiarach hałasu drogowego i przemysłowego?
Przy pomiarach środowiskowych zdecydowanie najbardziej rozwijającymi się produktami są stacje monitoringu hałasu. Dość szybko zauważyliśmy taką potrzebę i stworzyliśmy stosunkowo małą, zintegrowaną stację monitoringu hałasu SV307 wraz z platformą webową SvanNET do gromadzenia, analizy i raportowania danych. Wymaga ona wielu zaawansowanych rozwiązań technicznych, aby nieprzerwanie mierzyć z najwyższą precyzją, niezależnie od zewnętrznych warunków pogodowych, i dostarczać wyniki w dowolne miejsce na świecie.
Na rynku nie brakuje urządzeń pomiarowych z Azji – często w znacznie niższych cenach. Na czym polegają różnice między takim sprzętem a rozwiązaniami firmy Svantek?
Największa różnica w stosunku do takich rozwiązań to precyzja pomiaru, trwałość i odporność na warunki zewnętrzne. Nasi klienci oczekują pewności, że to co zmierzyli jest poprawne i precyzyjne, a tego nie zapewnią im tanie mierniki z Azji. Coraz częściej mówi się o znaczeniu badań in-situ, czyli rzeczywistych pomiarów w terenie. Dlaczego są one tak istotne z punktu widzenia wiarygodności danych?
Wraz z rozwojem dobrobytu i komfortu życia coraz większą uwagę przywiązujemy do hałasu i drgań jakie nas otaczają. Co za tym idzie, oczekujemy coraz większej precyzji danych w tym zakresie. Modele akustyczne bez pomiaru w terenie nie są w stanie zapewnić nam tak dokładnych danych. Dlatego uzupełnianie modeli o realne dane pomiarowe nabiera coraz większego znaczenia.
Czy obserwuje Pan różnice w podejściu do hałasu w różnych krajach?
Zdecydowanie tak. Dostarczamy nasze przyrządy do ponad 70 krajów na świecie i wyjątkowe trafne jest tu powiedzenie „co kraj to obyczaj”. Oczywiście większość krajów odnosi się do międzynarodowych norm w zakresie mierników i wykonywania pomiarów, ale dalej jest już bardzo dużo różnic. Pomiary hałasu są mocno powiązane z przepisami, a te w zasadzie w każdym kraju są inne.
Macie za sobą setki pomiarów w różnych warunkach. Czy jest jakaś sytuacja z terenu, która szczególnie zapadła Panu w pamięć? Czy hałas pochodził z jakiegoś nieoczywistego źródła?
W Polsce wykonujemy pomiary w ramach naszego Akredytowanego Laboratorium Środowiskowego, ale też słyszymy wiele historii od naszych klientów z całego świata. Pomiary akustyczne to bardzo ciekawe i często nieprzewidywalna dziedzina badawcza, więc takich sytuacji było bardzo dużo. Pierwsza historia, jaka przychodzi mi do głowy, to pomiary poważnego zakładu przemysłowego, który oskarżany był o przekroczenia hałasu, a po wstępnych oględzinach zakład wydawał się być raczej cichy. Po zainstalowaniu monitoringu, po pierwszych kilku dniach, okazało się, że przekroczenia są ogromne i znacznie przekraczają spodziewane wyniki. Po dodatkowej analizie zarejestrowanych przekroczeń okazało się, że nieopodal punktu pomiarowego, swoje gniazdo miały wyjątkowe głośne i pięknie śpiewające ptaki. Wyeliminowanie ich śpiewu z pomiaru urealniło wynik i potwierdziło brak przekroczeń hałasu od zakładu.
Gdyby miał Pan wybiec kilka lat do przodu, to co, Pana zdaniem, najbardziej zmieni sposób, w jaki będziemy mierzyć i traktować hałas? AI, miniaturyzacja, dostępność, a może coś zupełnie innego?
Myślę, że rozwój AI, technologii jaką ona wykorzystuje oraz komunikacji bezprzewodowej, znacznie wpłynie również na świat pomiarów akustycznych. AI sprawi, że post-processing i analiza wyników pomiarowych stanie się dużo bardziej efektywna, a co za tym idzie będziemy mogli analizować wyniki ze znacznie większej liczby punktów pomiarowych wykorzystując tyle samo czasu pracy ekspertów akustyki. Coraz większa ilość danych pomiarowych będzie przesyłana z mierników bezpośrednio do chmury i tam będzie trzymana i przetwarzana, co sprawi, że dostęp do wyników będzie dużo szybszy i wygodniejszy. Jednocześnie coraz więcej społeczeństw będzie przykładać coraz większą wagę do środowiska akustycznego, w jakim żyją.




